Święta wojna (?) Drukuj Email

 

Ludzie na całym świecie przeżywają kolejny szok, jakiego doznała Francja w środę 7 stycznia br. po zamachu terrorystycznym na redakcję tygodnika satyrycznego „Charlie Hebdo”. Zginęło dwanaście osób, w tym dwóch policjantów. Następnego dnia w Montrouge w wyniku strzelaniny ginie kolejna młoda policjantka, natomiast mężczyzna sprzątający ulicę zostaje ciężko ranny. Potem, w piątek zginęło dwóch terrorystów, a także czterech zakładników przetrzymywanych w sklepie z koszerną żywnością w Paryżu.
Na ekranach telewizorów i komputerów oglądaliśmy sceny, które nie pochodziły z filmów akcji, które są fikcją, lecz były prawdziwymi i przerażającymi obrazami, które działy się w świecie realnym na francuskich ulicach. Widać wyraźnie, jak fikcyjny i wirtualny świat gier komputerowych, filmów i komiksów - pełnych przemocy i zabijania - staje się na naszych oczach coraz bardziej realny i straszny. A będzie jeszcze straszniejszy, kiedy – co nie daj Boże - takie sceny rozegrają się na naszej ulicy, w naszym sklepie, z naszym udziałem lub kiedy zginie ktoś z naszych najbliższych. Możemy szybko przestać być widzami tylko, a stać się ofiarami zła, które nas zalewa i obezwładnia strachem.
W Paryżu odbył się marsz solidarności z dotkniętą terroryzmem Francją – z udziałem wielu ważnych osobistości. Świat wyraził sprzeciw wobec takich aktów przemocy, która wciąż narasta. Mnie jednak boli szczególnie to, że ta konfrontacja świata zachodniego ze Wschodem staje się coraz bardziej „świętą wojną”. A w takich „świętych wojnach” (które wcale nie są święte) najbardziej niebezpieczne są wciąż powtarzające się prowokacje, które zaogniają już i tak napiętą sytuację między nie tylko narodami, lecz także między religiami.
Każda religia ma swojego Boga lub bogów. Każdy ma prawo wierzyć w to, co chce i nikt nie ma prawa mu tego zabronić, ani cudzej narzucać. Powinni o tym pamiętać ludzie we wszystkich zakątkach świata. Muzułmanin czczący swego Boga powinien czuć się wolny w każdym chrześcijańskim kraju, w którym zdecydował się żyć, ale również każdy chrześcijanin powinien czuć się wolny i bezpieczny, czcząc swojego Boga i żyjąc w jakimkolwiek kraju muzułmańskim. Tak się jednak nie dzieje - niestety, a do listy męczenników wiary dopisywane są codziennie nowe imiona i nazwiska.
Jest również niezaprzeczalną prawdą, że każdy czciciel swojego Boga nie jest szczęśliwy, kiedy ktoś inny obraża to, co dla niego święte. To dotyka głęboko jego uczuć religijnych. Dlatego też powinniśmy być bardzo wrażliwi na to, by czyichś uczuć nie urazić, nie wyśmiewać czyjejś wiary, bo jest to po prostu nikczemne i podłe. Skoro nas dotyka to bardzo, więc nie powinniśmy prowokować i ranić innych. Bo wykorzystają to natychmiast radykalni bojownicy i obrońcy lub terroryści, by siać na świecie niepokój i destabilizację. Pamiętajmy więc nie tylko o skutkach strasznych aktów przemocy, ale także o ich przyczynach i wyrażajmy również sprzeciw wobec ludzi, którzy dopuszczają się wszelkich prowokacji, profanacji świętych miejsc kultu religijnego, rysują obraźliwe karykatury, opowiadają niestosowne żarty, piszą zgryźliwe artykuły czy kręcą skandaliczne filmy.
Każdy, choćby pobieżnie wykształcony człowiek wie, że najkrwawsze w historii były tzw. wojny religijne, które przyniosły tyle tragedii i nieszczęść oraz zaszkodziły wizerunkowi Boga, w imieniu którego (ale z pewnością nie z Jego upoważnienia) były wszczynane. Po co nam dzisiaj kolejne krucjaty, intifady czy inne „święte wojny”? Kto w tej wojnie wygra? Czy można zresztą cokolwiek wygrać, zabijając innych? Nasza agresja zrodzi kolejną agresję, wet za wet, oko za oko, ząb za ząb. Przecież przerabialiśmy to w historii dalekiej i bliższej. Czy nadal nie wyciągamy właściwych wniosków?
Ale tak to już jest w naszych współczesnych mediach. Tylko to się sprzeda i to w wielkim nakładzie, co będzie szokujące, prowokujące, agresywne, sensacyjne, a co wywoła silne negatywne emocje i chęć odwetu. Niejeden czytelnik czy „oglądacz” owych medialnych przekazów może tylko zaklnie szpetnie wypowiadając kilka niecenzuralnych słów i myśli, ale znajdą się szybko inni, którzy pójdą dalej, chwycą za broń, podłożą bombę, wysadzą w powietrze. W ten sposób wyrażą swoją krwawą „opinię” na temat tego, co przeczytają czy zobaczą, a co dotknie ich do żywego lub wręcz obrazi! Problem w tym, że ucierpią także zupełnie niewinni ludzie, potem świat zaprotestuje przeciwko tym, którzy zaatakują, ale nikt albo niewielu pomyśli o tych, którzy tę spiralę sprowokowali i nakręcili.
Jak uspokoić i uciszyć napięte do granic możliwości animozje, nienawiść i wrogość – tę polityczną i tę religijną w szczególności? Jak na to wszystko patrzy Pan Bóg? Czy może On usprawiedliwić to, co dziś dzieje się w ludzkich, grzesznych sercach? Świat desperacko potrzebuje prawdziwego, Bożego pokoju, Jego miłosierdzia oraz przebaczenia jedni drugim. Jeśli nie zwrócimy się do Boga miłości i przebaczenia, a ta spirala przemocy nie zostanie powstrzymana, czeka nas straszna przyszłość. Tym bardziej straszna, że będzie to samozagłada – z nienawiści! Sami sobie zgotujemy ten los! Nie daj tego, Boże!

pastor Andrzej Seweryn

 

Nabożeństwa

Słowo Prawdy

sp_2014_10.jpg

Kto jest Online

Naszą witrynę przegląda teraz 9 gości 



Odsłon : 479195