Granice wiary (rozważanie świąteczne) Drukuj Email

 

W tegorocznym kalendarzu dni tego tygodnia mają charakter szczególny. Okres ten chrześcijanie nazywają Wielkim Tygodniem lub bardziej potocznie Świętami Wielkanocnymi. Przed nami więc znów okres świąt, z którymi coraz więcej ludzi ma problemy i to dość przyziemne. Jak się do nich przygotować, jakie zakupy zrobić, jak w końcu je obchodzić? Coraz częściej koncentrujemy uwagę raczej na tym jak celebrować, niż na tym, co celebrować, a więc co te święta znaczą i dlaczego tkwią nadal w naszej religijnej tradycji.

Dla jednych będzie to więc święto wiosny, dla innych Happy Season, dla jeszcze innych dni bez specjalnego znaczenia i raczej nudne, a które trzeba będzie jakoś przeżyć – w kinie, supermarkecie czy przy komputerze, bo i z rodziną przy stole nie zawsze jest miło i przyjemnie. A potem znowu wróci codzienny rytm życia i tak dalej, aż …do następnych świąt.

Tymczasem każde święto coś przypomina, przywołuje jakieś istotne przesłanie, które było ważne dla ludzi przez wieki, a dziś, niestety, traci na znaczeniu, bo stajemy się coraz bardziej nowocześni. Zrywamy z tradycjami, bo to dzisiaj niemodne i staroświeckie. Stajemy się bezrefleksyjnymi niewolnikami nowych, świeckich tradycji, które wcale nas nie ubogacają ani duchowo, ani intelektualnie, a cieszą jedynie tych, którzy na tych świętach zarobią i to krocie.

Nie zapomnijmy jednak w tym roku o tym, że dni Wielkiego Tygodnia to dla nas chrześcijan (i nie tylko) niepowtarzalna w roku okazja do zatrzymania się na chwilę w biegu życia i do zadania sobie pytania o granice naszej wiary. Bo w co tak naprawdę wierzymy i co jest tak naprawdę ważne w naszym życiu? Czy tylko wierzymy w Boga, czyli w Jego istnienie – i to wszystko, na co nas stać?

Biblijna definicja wiary brzmi: Wiara jest pewnością (lub gwarancją) tego, czego się spodziewamy, przekonaniem o prawdziwości tego, co niewidzialne (Hbr 11,1). A skoro Wielki Tydzień to wspomnienie męki i śmierci Jezusa Chrystusa, a potem Jego chwalebnego zmartwychwstania po trzech dniach, to jaki to ma związek z naszym życiem i naszą wiarą? Czego się spodziewamy i czego jesteśmy pewni, jeżeli uważamy się za ludzi wiary?

Potrzeba nam wewnętrznego wyciszenia, o które tak dzisiaj trudno, by zadać sobie pytanie o sens śmierci niewinnego Zbawiciela. Bo przecież nie został ukarany za swoje własne przestępstwa i grzechy. A więc za czyje? Czy granice mojej wiary sięgają tak daleko mojej wyobraźni, by uznać, że również za moje grzechy i błędy?

U grobu swojego przyjaciela Łazarza Jezus wypowiedział fundamentalne słowa: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we mnie wierzy, choćby nawet umarł - żyć będzie. A każdy, kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki. Czy wierzysz w to?” J 11,25-26) – pytał Jezus Martę, siostrę Łazarza. Ale to jest również pytanie do mnie i do ciebie dzisiaj.

Jest jeszcze inny problem z wiarą i jej granicami w naszym umyśle i sercu. Został on zauważony przez Apostoła Pawła, który napisał: ”Jak mogą niektórzy z was twierdzić, że nie ma zmartwychwstania. Bo jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie został wzbudzony (…) i daremna jest wasza wiara. Nadal ciążą na was grzechy (…). Jeśli Chrystus jest naszą nadzieją tylko w tym życiu, to jesteśmy ze wszystkich ludzi najbardziej godni pożałowania” (1 Kor. 15,12-14.17.19). Zapytaj więc siebie, czy żyjesz wyłącznie w wymiarach swojego ziemskiego życia, czy też granica twojej wiary sięga poza doczesność?

To smutne, że coraz więcej ludzi twierdzi, że w takie rzeczy nie wierzy. Nie wierzę w nic, czego się nie da dotknąć, zmierzyć i doświadczyć na własnej skórze - powiadają. Tylko że to nie jest wtedy wiara. Bo wiara jest pewnością tego, czego się spodziewam, czego jeszcze nie doświadczyłem, na co czekam z niezłomną nadzieją dlatego, że ktoś mi to obiecał i temu komuś wierzę bezgranicznie. Nie chodzi więc o to tylko, że wierzę w istnienie Boga, ale mam pełne zaufanie do Jego obietnic dotyczących nie tylko mojej doczesności, ale także wieczności. Chrześcijańska wiara sięga bowiem poza śmierć i grób, poza naszą skończoną doczesność, a sięga nieba i wieczności z Bogiem.

Dobrze, że w Wielki Piątek mamy w Kanadzie święto – dzień wolny od pracy (szkoda, że w Polsce nadal ludzie tego dnia pracują). To okazja, by poczytać w Ewangelii relacje o męczeństwie i śmierci Chrystusa, pójść do kościoła, by zatopić się w modlitwie i głębokich myślach na temat mojej wiary, a kiedy przyjdzie niedziela – celebrować z radością dzień zmartwychwstania Jezusa – Jego triumfu nad śmiercią, grzechem i szatanem. Celebrować tę pamiątkę jako akt mojej wiary, że choć również ja pewnego dnia umrę, to jednak wierzę, że pewnego dnia zmartwychwstanę, by żyć z Bogiem na wieki. Bo Jezus mi to obiecał!

Wiara w pusty krzyż i pusty grób niech przekroczy doczesne wymiary naszej wiary i ukaże nam jej wieczne piękno. Pamiętajmy słowa biblijnej obietnicy: „Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało, i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy go miłują” (1 Kor. 2,9).

pastor Andrzej Seweryn

 

Nabożeństwa

Słowo Prawdy

sp_2014_10.jpg

Kto jest Online

Naszą witrynę przegląda teraz 24 gości 



Odsłon : 618085